czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 4

Gdy leżałam ledwo przytomna na ziemi, zauważyłam jak przez mgłę, że zakapturzony mężczyzna wiąże mi ręce. Mało byłam w stanie wypatrzeć, lecz po chwili, nie wiem skąd jakiś chłopak stanął  naprzeciwko tajemniczego faceta i przyłożył mu pięścią prosto w twarz. Wtedy znowu urwał mi się film. Obudziłam się  na łóżku. Strasznie bolała mnie głowa i było mi słabo. Gdy się rozejrzałam byłam w obcym pokoju. Nie wydawał się straszny, lecz ja zaczęłam się bać. Zastanawiałam się jakby stąd uciec. Lecz przede mną nagle zaczęły otwierać się drzwi. Najpierw zobaczyłam tackę na której stała herbata, ciastka i leżało kilka opatrunków. A potem zdziwiłam się na widok stojącej na przeciwko łóżka osobie.
-Harry ?!! - nie wierzyłam własnym oczom.
-Jessica spokojnie ! Nie denerwuj się zaraz ci wszystko wytłumaczę. -uspokajał mnie.
-Co ja tu robię ?! Gdzie ja w ogóle teraz jestem ?! Mów szybko !! - od mojego podniesionego tonu momentalnie zabolała mnie głowa. - Auuć ! - chwyciłam za nią.
-Proszę cię uspokój się ! Nic ci tu nie grozi. Jesteś u nas w domu. -tłumaczył.
-U jakich nas ? kto tu jeszcze mieszka?
-No Ja, Liam, Niall, Louis i Zayn.
Przez chwile się wyciszałam. Jestem w domu chłopaków z One Direction.....WOW !
-Jak ja się tutaj znalazłam ? -dopytywałam.
A w międzyczasie Harry położył mi kompres na czoło.
-Całe szczęście że tam byłem- westchnął. -Nie wiem co mogłoby się teraz z tobą dziać gdyby nie ja..- zamyślił się przez chwilę.
Na skórze miałam ciarki, bo to wszystko co mi mówił  nie szło w dobrym kierunku.
-Gdy podjechałem pod twój hotel..
-Chwila ! skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ? -spytałam ze zdziwieniem na twarzy.
-Ten kto cię zapisywał do udziału w naszym w klipie musiał podać hotel w którym się zatrzymujesz a ja jako członek zespołu miałem prawo się dowiedzieć o tych informacjach.-wytłumaczył.
-Okej, to teraz przejdź do konkretów. Co by się stało gdyby nie ty ?
-A więc... -zaczął niepewnie. - Jakiś ponury facet chyba miał na ciebie ochotę i. . . . .
Wtedy zrobiło mi się niedobrze...Gdy pomyślałam co ten gość mógł mi robić.
-Gdy zemdlałaś związał cię abyś mu nie uciekła, ale wtedy ja was zauważyłem.. i ciebie leżącą w ciasno związanych linach...- głos mu się załamał i lekko posmutniał. Złapałam jego rękę, aby poczuł się raźniej. Uśmiechną się do mnie i kontynuował.
-Uderzyłem go, a on się przewrócił. Spojrzałem w twoje oczy, on musiał cię uderzyć bo kilka łez spłynęło po twoim sinym policzku. Chwile potem znów byłaś nieprzytomna. Rozwiązałem cię i położyłem na tyłach mojego auta. Byłaś taka bezbronna... On mógł cie zabić... - Harry siedząc na brzegu łóżka, oparł łokcie o kolana i pochylił się ku podłodze skrywając twarz w swoich dłoniach.
-Ej ! nie przejmuj się już tym, ważne że jestem tu ! że żyje !
Hazza odwrócił się do mnie ściągając mi z głowy kompres. Usiadł obok mnie i ucałował moje czoło. Wtedy Ja objęłam go w pasie i mocno przytuliłam. Łza spłynęła mi po policzku, po czym wyszeptałam do jego ucha : Dziękuje za uratowanie mi życia...
*oczami Harrego*
Jessica zmieniła pozycje z siedzącej w leżącą, nadal mnie obejmując. Zrobiłem to samo a ona położyła swoją głowę na moim barku. Była tak blisko mnie że czułem jej oddech na swojej szyi.
Byłem szczęśliwy, że to wszystko tak się skończyło. Jednak nie powiedziałem jej o jednej rzecz...dosyć ważnej.
*oczami Jessicy*
W jego ramionach czułam się taka bezpieczna. Nie do końca wierzyłam, że to się dzieje naprawdę.
Nawet nie poczułam kiedy zasnęłam, wszystko z nim wydawało się prostsze.
*rano*
Gdy się obudziłam myślałam, że to wszystko był sen, ale wyszłam z tego twierdzenia po zobaczeniu Harrego, wpatrującego się we mnie.
-Dzień Dobry ! -powiedział uśmiechając sie do mnie.
-Hej - powiedziałam, czule głaszcząc go po policzku.
-Jak się spało ?
-Lepiej być nie mogło - odparłam podnosząc moje kąciki ust. - Tu jest niebo w porównaniu do hotelu w którym mieszkam. - Harry zaśmiał się. Pewnie wiedział jakie są tam warunki.
-To może przeprowadzisz sie do nas do końca twojego pobytu tutaj ,mamy wolne pokoje ? - spytał, chyba na poważnie. Byłam zdziwiona tą propozycją ale przecież nie mogłam wchodzić im na głowe. Poza tym jest jeszcze Nicole.
-Chętnie bym została ale jest ze mną jeszcze przyjaciółka..
-Żaden problem ! -odparł podnosząc sie do pozycji siedzącej.
- Miejsca dla nas wszystkich wystarczy dom jest duży a chłopaki na pewno sie ucie. . . . -przerwałam mu krzycząc :
-Boże zapomniałam o Nicole !! Ona pewnie sie o mnie martwi !
Wzięłam mój telefon. Był wyłączony. Kiedy go uruchomiłam na ekranie wyświetliło sie : "Nieodebranych połączeń: 13" wszystkie były z komórki Nicole. Szybko wybrałam do niej numer, a ona jeszcze szybciej odebrała mówiąc :
-Jessica oszalałaś ?! - Harry siedząc na łóżku wsłuchiwał sie naszej rozmowie.- Gdzie ty wogóle jesteś ? Dziewczyno przez ciebie prawie całą noc nie spałam !!
-Niki spokojnie jestem bezpieczna ! -tłumaczyłam.
-Gdzie ty jestes mów ja zaraz po ciebie przyjdę !!
-Ze mną wszystko okej, sama wrócę do domu nie martw sie już .
-Powiedz mi gdzie jesteś to będę spokojniejsza !
Spojrzałam na Hazze a on pokiwał głową co znaczyło że moge powiedzieć gdzie sie znajduje.
-Posłuchaj, wiem że to dziwne i za pare sekund zaczniesz mi piszczeć do ucha no ale zaryzykuje... Jestem w domu Harrego, Zayna, Louisa, Nialla i Liama. Spedziłam tu noc co ci po moim powrocie wytłumaczę..
-Aaaaaaaa !!!! dziewczyno mogłaś chociaż sms'a mi wysłać - wykrzyczała z radością w głosie.
Chłopak nie mógł sie powstrzymać i wybuchł śmiechem. A ja zaraz po nim.
-Czy to był śmiech Harrego ? -spytała szybko.
-Taak. - wesoło opowiedziałam.
I wtedy kolejna dawka krzyku została zapodana przez przyjaciółkę.
-Uspokuj sie już ! -powiedziałam śmiejąc sie. - Po południu przyjdziemy do hotelu po nasze ciuchy, jakbyś mogła to spakuj i mnie - wytężyłam słuch czekając na jej reakcje.
- Jak to "my" ? -spytała.
-Nooo... ja i Harry.
-O boże niewierze !!! - I znów jej pisk rozsadzał mi bębenki. - Okej czekam na was przychodźcie jak najszybciej ! -uradowana rozłączyła sie.
-Uff...Co za wyczerpująca rozmowa..
-Powiem ci że masz szaloną przyjaciółkę - mówił ze śmiechem.
-O taak ! Na waszym punkcie ma obsesje, ja nie żartuje.. -spojrzałam przekonująco.
-Aż nie mogę sie doczekać naszego spotkania, ale może nie doprowadzi nas do szału - zażartował.
-No żebyś się nie zdziwił. ;D
Z dołu dobiegały jakieś huki.
-Co tam sie dzieje ?
-Chodźmy to sie przekonamy. - odparł.
-A oni wiedzą ze tu jestem ?
-Hmmm.... Nie mają pojęcia.
Wyciągnął mnie z łóżka za rekę prowadząc mnie w stronę drzwi.
-Ale stój ! Ja pewnie wyglądam beznadziejnie ,muszę iść do łazienki !
-Nieprawda.Nie musisz. -powiedział.
-Prawda ! -stałam przy swoim zdaniu.
Przyciągną mnie do siebie ,objął w talii i powiedział :
-Wyglądasz pięknie ! a teraz idziemy na dół.
Pocałował mnie w czoło po czym znów chwycił za rękę. Byłam szczęśliwa że miałam przy sobie kogoś takiego jak on.



Szybko mi idzie to pisanie :):) Mam nadzieję, że nie jest z tym opowiadaniem aż tak źle ;)

1 komentarz:

  1. chyba sobie zartujesz ! to jest swietne :-) dawaj next ! czekam xoxoxo

    OdpowiedzUsuń